W każdym gospodarstwie może zdarzyć się wypadek rolniczy. Wie o tym znajoma, pracująca na izbie urazowej jednego z podmiejskich szpitali. Nie raz opowiada, jacy pacjenci się pojawiają. Przeważają rolnicy i właściciele gospodarstw. Większość przychodzi z skromnym problemem, właściwie bardzo drobnym.
Tłumaczą, że to tylko taki wypadek przy pracy. A więc był pan z kupka mięsa mielonego i stwierdzeniem, że w tym mięsie są jego palce a on poda producenta maszynki do mielenia mięsa do sadu. I dostanie odszkodowanie, ale to za chwile, bo na razie chce mieć palce z powrotem. Odszkodowania muszą poczekać. Innym razem pojawia się facet z główka kapusty przy brzuchu. Czeka grzecznie w kolejce. Ktoś proponuje, żeby odłożył tą kapustę. A facet równie uprzejmie mówi, że ją kroił i wbił sobie nóż w brzuch, więc nie może.
Ale ma czas i poczeka. Tak, więc każdy dyżur ma w sobie cos z kabaretu. Przynajmniej nie jest nudno. Dobrze, że lekarze i pielęgniarki właśnie tak podchodzą do swojego zawodu. Na luzie i z humorem jest lepiej niż na poważnie. Nawet dla pacjenta, który czuje się wtedy lepiej. Szkoda tylko, że nie we wszystkich szpitalach to zrozumieli.
Comments